Dawno nie fotografowałam roślin. Kiedyś była to moja ulubiona dziedzina fotografii. Zaczynałam robić zdjęcia kieszonkowym Canonem A510. Marzyłam o prawdziwym aparacie, obiektywie macro. Na marzeniach się skończyło bo nigdy nie kupiłam obiektywu do macro ale sentyment do roślinek i robaczków pozostał i czasem odrywam się od fotografii ludzi na rzecz przyrody. Kilka widoków z za płotu i jedna tęcza.

Od jakiegoś czasu nie miałam ochoty prywatnie robić zdjęć, dopadł mnie przesyt i zmęczenie fotografią. Tym razem zabrałam aparat na rodzinny wyjazd na narty. Nie żałuję. Byliśmy w Zachełmiu, warunki do jeżdżenia na nartach były bardzo dobre a widoki piękne.

 

I już po urlopie… Szybko minęło. W tym roku tradycyjnie byliśmy w Chorwacji. Tym razem zwiedzaliśmy wyspy. Najpierw Hvar a potem Korczule. Z Hvaru „Lawendowej wyspy” przywiozłam woreczek własnoręcznie zebranej lawendy, która rosła tam na każdym kroku. Jeśli ktoś się wybiera na Hvar i nie straszna mu jazda po wąskich Chorwackich drogach to polecam przeprawę z Drvenika na Sucuraj. Prom płynie ok 45 minut. Potem czeka Was jazda malowniczą drogą ok 50 km na drugi koniec wyspy. Widoki zapierają dech w piersiach. Gaje oliwne, poletka lawendy i mieszanka gór z morzem. My zatrzymaliśmy się na parę dni w Stari Gradzie. Potem pojechaliśmy na Korczulę. Wróciliśmy do Drvenika i tam niestety nie zmieściliśmy się na prom. Kolejny był za 6 h dlatego postanowiliśmy jechać dalej lądem aż do Orebicia a tam promem na Korczulę 25 minut. Droga nie była zła, znów piękne widoki. Dobra rada dla podróżujących, nie jechać w weekend, korki. To one zepsuły nam całą radość widoków. Korek do granicy z Bośnią i w Bośni na wjeździe do miasta. Cały trud podróży wynagrodził nam widok z naszego tarasu. Zakotwiczyliśmy w miejscowości Prizba. Apartament nad samą wodą, restauracje serwujące owoce morza to, to co ja uwielbiam. A oto kilka widoczków z naszego tarasu.